W sprawie ostatniego wpisu - skontaktowaliśmy się ze strażą miejską oraz z kolejnymi mieszkańcami. Oto co się dowiedzieliśmy:
Straży pomagają mieszkańcy osiedla. Ci, dla których wysypisko
jest najbliższym sąsiedztwem i którzy mają dość ohydnego widoku,
zaczęli robić zdjęcia samochodom. Spisują też numery
rejestracyjne. Niestety, najczęściej wysyłają powiadomienia
straży miejskiej anonimowo, zdjęcia są niewyraźne, a oni nie
chcą być świadkami. Ale dla straży każda pomoc jest cenna.
Mandat za nielegalne pozbycie się śmieci wynosi do 500 zł. Od
początku roku strażnikom udało się złapać na gorącym uczynku
zaledwie dwie osoby. Cztery zostały ukarane, bo strażnicy
dotarli do nich po fakturach znalezionych w śmieciach. Dwie są
wezwane na przesłuchanie, a pięć wniosków trafiło do sądu
grodzkiego.
Od poniedziałku Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych sprząta
teren. Usuwanie śmieci potrwa do końca tygodnia. Jednorazowe
sprzątanie kosztuje 12,5 tys. zł.
- Wynajmujemy specjalistyczną firmę - mówi Szymon
Dominiak-Górski, rzecznik ZBiLK-u. - 8,5 tys. to ich praca, a
pozostałe 4 tys. to kontenery, do których trzeba te tony śmieci
załadować. Za ok. dwa miesiące będziemy sprzątali ponownie. To
dużo pieniędzy, wolelibyśmy za to np. wymienić ludziom okna czy
naprawić dach. Ale musimy sprzątać.
Sposobem na zwrot choć części kosztów może być zwiększenie
liczby wystawianych mandatów. My, podczas dziesięciominutowej
wizyty na śmietnisku, znaleźliśmy trzy imienne faktury,
podpisane nazwiskiem zeszyty, a nawet umowę zakupu mieszkania.
Na jednym z wypełnionych śmieciami kartonów była naklejka z
danymi adresata, mieszkańca Mierzyna.